do przodu kroczki dwa-do tyłu jeden lub wcale.ŻYJĘ..JESTEM(Proszę nie kopiować-wszystkie Obrazy i fotki ,wpisy-mojego autorstwa są i niech u mnie zostaną...Dziękuję)
Serwis bloog.pl został zamknięty z dniem 31.03.2018r-dlatego blog- Ach to życie moje
zostaje przeniesiony tutaj .W postach Sentymentalna Emerytka poprzenoszone stronki i fotografie i w ten sposób zachowam chociaż teksty ,zdjęcia i komentarze koleżanek blogowych .Dla mnie są w
Sentymentalna Emerytka--- tutaj przenoszę stary bloog Ach to życie moje-komentarze przeniesione pod tekstami lub z boku strony
Takie tam----rysunki i nie tylko U Krystynki Fotografie-też fajny
Obrazeczek ten ,laleczkę namalowałam z pomocą koteczki KIKI(siedziała na nim lub na kolanach)-dalej już muszę radzić sobie sama,nie usiądzie na kolanach i nie zamruczy z aprobatą że fajnie..nie będzie zwalała ze stołu pędzli i ołówków....No ale trzeba dalej malować,rysować i zająć się rodzinką...Jak skończę portrecik Kiki to zamieszczę-będzie na nim wesoła,rozrabiaka-taka jaką chcę pamiętać.iWiem że otacza nas dobrą energią z góry....obserwuje , cieszy się naszym szczęściem-a w trudnych chwilach pomaga......Tak myślę..Pozostały po niej wspaniałe wspomnienia,fotografki i obrazy na których namalowałam radość-TAKA BYŁA KIKI..
nSkrzypce Cygańskie-przecudne radosne granie...Kilka ostatnich dni to mój wyjazd do Gliwic(robiłam wyniki) i choroba wspaniałej przyjaciółki kociej-Kiki(ma 20 latek kocich).Byłam z nią dzisiaj u lekarza i najgorsze minęło-dostała kroplówkę, antybiotyki i już robi próby jedzenia.....Najważniejsze że...JESZCZE Z NAMI BĘDZIE!!!!.....Wspaniała
wiadomość!!!!Myślę pozytywnie i optymistycznie-choroby wszelkie-a sio!!!!Wynocha!A teraz obrazeczek dla polepszenia nastroju i poprawienia humorku..No i oczywiście filmik z moimi pracami z muzyką w tle....Lubię te obrazeczki radosne,uśmiechnięte...MAM FILM O PAPI.
Tango La Cumparsita..i TangoArgentina...Tak mnie dzisiaj cosik na słuchanie tanga wzięło.....i na Ewunię DemarczykDemarczyk Walc..a gdy posłuchałam,potańczyłam w myślach-zmiana nastroju nastąpiła-a to przecież o to chodzi!!!Trzeba sobie jakoś radzić....troszku smutna...smutna..Ąle wolę siebie wesołą-i o ile się uda to maluję bużię uśmiechem.Samą radością się nie da żyć-musi być równowaga..z przewagą tych chwil radości oczywiście..(Moje malowanki i muzyka WandziMAM FILM O PAPI)i fotki.
z przeniesienia pażdziernik 2010 niedziela,03 października 201010:00Villas Granada
Jest niedzielka...ranek...Villas Violettaśpiewa...Dopadła mnie grypa i oczka łzawią,nosek czerwoniasty i boli-,biorę tableteczki,leżę,nic nie robię i myślę kiedy wreszcie pójdzie sobie precz choróbsko wstrętne to..zostawiam kolorki kliknij.kolorki moje=MAM FILM O PAPI
IPo rozmowie z córcią-która powiedziała mi troszku prawdziwych słówek do słuchu....wybraliśmy się z pewnym oporem na spacer....Wróciłam się po aparacik....wyszłam...słoneczko uśmiechnęło się do mnie i jakby ugodziło promykiem energii...poleciałam laskiem dróżką ..przez tory..na łączkę i nad rzeczkę...Mineliśmy po drodze klucz ptaków i Pana biegnącego dla zdrowotności..
..Słoneczko tak pięknie oświetlało okolicę i pokazało nam że jeszcze jest bardzo zielono i pięknie -jak latem
.nad głową ptaki a w dali wiatraki.......
.Dębową alejką w stronę ogródeczka bo goniły nas komary które nie pozwoliły oglądać dalszych widoczków cudnych.Moja łąka kwiatowa -przywitały mnie kwiateczki barwami przepięknymi i zmusiły do pomalowania oblicza uśmiechem....Ten przepiękny dostojny dąb pilnuje naszej działeczki ..Dumne astry, kwiateczki fioletkowo-niebieskie...różowo-fioletowe,.nazywam je golcami bo nie mają listkowego ubranka....Ach ta gra światła i koloru.....Te słoneczne-jest ich bardzo dużo.Urządziłam sobie pogoń za kolorkami i motylkami które ganiały się po tej kwiatowej łączce....Ten biały jak ćma..Mój cien i przepiękny On-motyl...w odcieniach brązu na żółto-pomarańcz wygląda bardzo pięknie....Zjawiskowo cudny następny do fotografki pozował...Dodają uroku sobie nawzajem.. .Zabawa z cieniem była świetna..motyle ,kwiaty,krzewy ,drzewa przyglądały mi się z zaciekawieniem...troszkę dziwnie się zachowywałam..Ale to co-trzeba wyluzować ,dać ponieść się pięknu i łapać radość z przyrody-zatrzymać piękne chwile w kadrze...jeszcze troszku fotek ogródeczkowych i koło domu oraz balkonik....Bardzo dziękuję ćórci za to że potrafiła .......no Ona wie....Dziękuję.balkonik w kwiateczkach dzisiaj..Nie widziałam jeszcze jesieni-u mnie lato w kwiateczkach było...Oby jak najdłużej......Krystyna.NUMERKI NIŻEJ TO STRONKI MOJEGO BLOŻKA KOLEJ
rześnia 20107:51 Lubię Twoje kolorki Pani Jesień-a więc proszę rozgość się tutaj,w blożku moim.Obrazeczki te powstały dwa latka temu-ale są aktualne co roku-boć znów przyszła jesień,znów rudym liściem sypnie i zatańczy z wiatrem kankana.Pójdą w zawody aby udowodnić które z nich silniejsze jest-wiaterek czy deszczyk? No a MY?Ubranko cieplejsze,kapturek,czapeczka lub kapelusik na głowę-foto aparacik i dołączyć trzeba do zawodów tych.Ciekawie będzie,oj ciekawie!-Smutno,radośnie,mokro,zimno-jak to w życiu...Od Nas zależy jak będzie...Słoneczko nam z pomocą pośpieszy i powie:hej!-nie zapomnij zabrać uśmiechu na wycieczkę-smutasy słyszycie...uśmiech!
poniedziałek,13 września 201021:30 izostawiam kwiateczki kolorkowe niech radość roznoszą na caluśki internecik........ A ja prace w ogródku i dlatego malutko mnie bardzo.ale za momencik wpadnę znów i poodwiedzam-rewizytki będą.Zaśpiewaj ze mnąDemarczyk Walckliknij
Raz.dwa.trzyWidzimy tak jak widzieć chcemy...Kolorki można łapać wszędzie......A więć...Gliowice-pociągiem przez calą Polskę i o 4min30 Gliwice ....Taksóweczką do szpitala(13 zł)-jesteśnmy jako stali bywalcy wpuszczani na teren szpitala aby tam czekać....Na pięterko kolejeczkę do rejestracjii zająć..Hmmm jestem zawiedziona...zawsze pierwsza a dzisiaj? dzisiaj nie jestem pierwsza-trzecia.jestem...O godz 7 powinno być otwarte-lecz wysiadły komputerki i trzeba otworzyć kluczykiem....Wchodzimy,rejestracja.szybciutko ..a teraz do wampirkowni na krwi upuszczenie .O 14 min 45 miało być to najważniejsze badanko.Dobrze że jestem już obeznana co,gdzie i kiedy bo to przecież nie pierwszy raz tutaj jestem....Załatwiłam sobie badanie prawie z marszu.Dziękuję wszystkim co pomogli...Wspaniałe dziewczyny...Po badaniu troszku trzeba odpocząć dojść do siebie....Dużo wody...jeszcze wody.wypłukać kontrast trzeba...A teraz do baru na śniadanko i na dworzec autobusowy koło dworca kolejowego-Kiedy odchodzi autobusik do Jastrzębia.?Nie odchodzi ,trzeba do Rybnika..Jedziemy do Rybnika...Wysiadamy z pekaesika, troszku na pieszo w poszukiwaniu przystanku z którego do Jastrzębia wyruszymy.No cóż..jest przystanków kilka...ale koniec języka za przewodnika i trafiamy na najwłaściwszy ten.Ruszamy-ależ emocje ..za chwilkę brat z siostrą zobaczą się po wielu latach-wszyscy się zobaczymy....Z okien autobusikowych fotografki robię,na niektórych widać moją kraciastą zieloną koszulkę w szybce.Troszku słabo się czuję, bo miałam jeszcze litr wody wypić ale oczywiście zapomniałam kupić i ...oj pewnie że wytrzymam... jest.już..Jastrzębie-szybko do kiosku...no i ozdrowieńcza woda..No już dobrze...Telefonik -chwilkę błądzimy i siadamy na ławeczce.Czekamy na przewodnika którego nie widziałam 40 lat! Ja bym J nie poznała-ale G zadowolony zauważył i radosny uśmiech pod wąsem od ucha do ucha powiedział mi że nasz przewodnik już jest.Docieramy do domu .Wzruszenie ogromne- spotyka się wspaniała rodzinka-H nie widziałam 37 lat a gadalyśmy jakbyśmy się rozstały wczoraj-wspaniała kobieta,bardzo ciepła i uczuciowa.Dzieci J i H dopiero poznałam...wspaniali młodzi ludzie.aaano i wnuki-dwóch wspaniałych chłopców!..Bardzo się cieszę że mogłam tutaj być....Dziękuję za serdeczne przyjęcie......(nie opisuję tego spotkania-jest prywatne...bardzo dla mnie ważne...Jesteście cudowni-..).Wstyd się przyznać ale przysnęłam przy stole,zmęczenie i te badania dały znać o sobie..Ale co tam.Chwilka snu..o 6 spacerek na przystanek.Słuchałam-gadałam...gadałam-słuchałam.....było cudnie...i to szczęście na twarzach rodzeństwa! Waro było przyjechać aby to zobaczyć....Szkoda że tak króciutkie to bycie-ale nie można było inaczej...Teraz czekamy u nas.Pożegnanie,łezka w oku-tak zakręciła w oku się...Mam nadzieję że będziemy się częściej widywać.Pa ...do zobaczenia..Droga do Gliwic obfotografowana przez okienko busowe.i.fotka na dworcu w Gliwicach .Pa do następnego razu... .Pociąg o godz 9min20-tańszy i trasa troszku krótsza.Godz 18 i już jesteśmy w domku.Oczywiście z okienka pociągowego też były fotki.Piękna jest ta nasza Polska-Czyli zapraszam -KAWAŁECZEK POLSKI-maleńki.iiiii.........................................................................Aleś ty Kryska tych fotek narobiła....Ano narobiłam...Dzięki aparaciku że cię mam,pozwalasz mi łapać kolorki i radość czerpać ze świata ,przyrody-a przede wszystkim widzić przecudności obrazy,barwy,słyszeć ptaki,przyrodę jak śpiewa cudności piosenkę o tym jak pięknie jest żyć.....Warto żyć...Nie tylko mieć...mieć...mieć...ale być.....Znajdż jakieś zainteresowanie-będzie piękniej i lżej będzie...Krystyna.Acha...to był maciupeńki fragmencik Polski widziany z okieneczka busika i autobusika...w przygotowaniu sprawozdanko z pociągowego okieneczka...też barwne.No to pa....
JeJDziękiuję serdecznie M i R i S za oprowadzenie po wspaniałym mieście i okolicach....Było mi u Was cudownie.......Najpierw o dzielnicy socjalnej ...Cytuję dane z Wikipedii" .F.uggerei – zamknięta murami dzielnica Augsburga, pierwsza na świecie stworzona w celu pomocy ubogim. Została założona w roku 1514 przez Jakuba Fuggera zwanego Bogatym. Do 1523 wybudowano domy, w których znaleźli schronienie rzemieślicy wraz z rodzinami, którzy nie z własnej winy popadli w długi. Zasady przyjmowania nowych mieszkańców nie zmieniły się do dnia dzisiejszego. Mogą tu zamieszkać ludzie, którzy urodzili się w Augsburgu, są katolikami i znajdują się w trudnej sytuacji materialnej. O przyjęciu decyduje Seniorat Fundacji. Dziś dzielnica zamieszkana jest głównie przez osoby starsze.
Dzielnica zabudowana jest 52 domami mieszkalnymi w stylu niemieckiego renesansu i otoczona murami z bramami zamykanymi dla postronnych w godz. 22-6. Domy są dwupiętrowe. Na każdym piętrze mieszka jedna rodzina. Mieszkania mają osobne wejścia, składają się z trzech pokoi, kuchni i małego ogrodu lub poddasza. Całe mieszkanie ma około 60 m² powierzchni.
Każdy przyjęty do Fuggerei ma zapewnione mieszkanie do końca życia, jednak bez prawa dziedziczenia. Aby nie ranić poczucia godności mieszkańców, każda z rodzin uiszcza co roku symboliczną opłatę w wysokości 1 guldena reńskiego, co obecnie zostało zastąpione ekwiwalentem w postaci 0,88 euro. A teraz następne zabytki...Renesansowy Ratusz z 1620 roku ze złotą salą..iObraz Matki Boskiej od supełków - XVII-wieczny malarz Johann Schmittdner oddał wiarę ludzi w to, że kiedy przedstawi się Maryi zaplątane ludzkie sprawy, one je wyprostuje.....w Kościele Sw.Piotra.Te ostatnie foteczki panorama Augsburga zrobiłam ze złotej sali z okieneczka...
Augsburg to bardzo stare miasto-założone przez Rzymian w 15.p.n.e.domy z XVI-XVII w..fontanny,dom Fuggerów,arsenał ,romańsko-gotycka katedra ,renesansowy ratusz z 1620 roku ze Złotą Salą,ikaplica Fuggerów,iFuggerei osiedle dla ubogichi wiele innych zabytków.Miasto bardzo czyściutkie......jeszcze dwie zbioróweczki...ii na tym ko nczę sprawozdanko z bycia w Augsburgu...niesamowite ,niezapomniane chwile...A najważniejsze że odwiedziłam M.......iR i S.Dziękuję.