Sentymentalna Emerytka-tutaj jestem,zapraszam

Moje zdjęcie
do przodu kroczki dwa-do tyłu jeden lub wcale.ŻYJĘ..JESTEM(Proszę nie kopiować-wszystkie Obrazy i fotki ,wpisy-mojego autorstwa są i niech u mnie zostaną...Dziękuję)

Mój stary blożek

Serwis bloog.pl został zamknięty z dniem 31.03.2018r-dlatego blog- Ach to życie moje

zostaje przeniesiony tutaj .W postach Sentymentalna Emerytka poprzenoszone stronki i fotografie i w ten sposób zachowam chociaż teksty ,zdjęcia i komentarze koleżanek blogowych .Dla mnie są w

Tak sobie troszkę maluję,rysuję,bawię się jak mała dziewczynka kolorem i to mi pomaga zapomnieć o tym i o tamtym....

Sezon rowerkowy otwarty! wtorek, 27 kwietnia 2010 11:51

Komentarze

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 29 kwietnia 2010 18:25
    Witaj Krystynko::) No proszę jakie foty..Szkoda tylko ,że nie zrobił Ci mąż jak leżysz w rowie hihihih ale ważne ,że już naprawione i zagojone siniaki ::))Ja też lecę czasami na boki::)))Nie mam koncentracji i kiedy jadę do lasu i ścieżynką ,a obok mnie drzewa ...To kołuje mi się w głowie i nie wiem jak jechać ...przeważnie walne w drzewo::)) Odbijam się i dalej jadę ...A siniaki schodzą wolno hihihihih Pozdrawiam cieplutko Danka Dlatego lubię jechać rowerem szeroka drogą i bez górek hihihih
    autor Danka
  • dodano: 28 kwietnia 2010 18:35
    Mój rowerek stoi sobie grzeczniutko w rowerowni i czeka...tylko czasu brak :)Pozdrawiam serdecznie :):):)
    autor hurghada35
  • dodano: 28 kwietnia 2010 15:12
    Pani Krysiu Fajny wpis, od razu chce się wsiąść na rower i pojechać do pięknego lasu.Dziekuję za miły komentarz i dużo radości i przyjemnego majowego dlugiego weekendu życzę
    autor dobrycoach
  • dodano: 28 kwietnia 2010 12:44
    Zawsze jak wchodze na ten bloog to milej na serduszku sie robi :) Takie wesołe kolorki zawsze tu i milutko :) ja tez bardzo lubie jezdzic na nrowerku ah ... tak gdzies gdzie nie ma ludzi po jakis wioskach :D ;) Pozdrawiam ;)
    autor Maarta
  • dodano: 27 kwietnia 2010 22:49
    Zaczynamy hamować tylnym, a kończymy obydwoma. Warto poćwiczyć na sucho, aby w razie potrzeby robić to automatycznie. Jeździłem od dzieciństwa i w czasie pierwszej jazdy po dłuższej przerwie, poświęcałem pięć minut na kilkakrotne zaczynanie i hamowanie ze sprawdzaniem siły nacisku, a także "wykręcenie" kilkunastu coraz ciaśniejszych ósemek, ale te moje uwagi to chyba za późno. ;D
    autor jantoni341
  • dodano: 27 kwietnia 2010 18:35
    witaj Krysiu . Uśmiałam się z Ciebie .Uważaj na siebie .Ja też dałam nura>Ale jadąc z górki ,myślałam ,że przejadę a niestety dałam kozła::)) Cała posiniaczona i w piachu pojechałam dalej .Bo jeździmy często po leśnych dróżkach.I też do stadniny koni na jazdy.Ale już nie raz walnęłam.Tylko można sobie zrobić krzywdę..Bo człowiek już nie ma 20 lat tylko trochę więcej hihihihih.Dobrze że udana niedzielka::)))Ja w sobotę jadę z córa na stadninę i zabieram psiaka .Już ma duży kosz i siedzi za mną oczywiście ::))Całuski Danka
    autor danstepien
  • dodano: 27 kwietnia 2010 18:29
    Ha, wspaniałe rozpoczęcie sezonu... z przygodami. Dłużej się zapamięta. Też uwielbiam jazdę na rowerze, ale że mieszkam teraz w górach (a ja człowiek z nizin), więcej na stacjonarnym pedałuję... Za to biegam co drugi dzień po lesie. Dzięki za odwiedzinki! Z serca dzięki Krystyno za to, że mimo mojej "spowiedzi" z nielubienia kotów, nie nabrałaś do mnie żadnych uprzedzeń, ani niechęci. Mało tego, jeszcze upewniłaś mnie o swojej dla mnie sympatii... No, właściwie to do mojego pisania i mojego bloga... Ale przecież to też ja. Wiem, że Ty uwielbiasz koty. Pamiętam, że widziałam u Ciebie jakąś Kikę, czy cosik takiego. Zaraz sprawdzę. Pozdrawiam wiosennie! Halszka 
    autor bajkopisarka771
  • dodano: 27 kwietnia 2010 15:23
    Przypomniałaś mi historię mojego obecnie 30-to letniego syna: kiedy miał około 5 lat pojechał na średnim rowerku wzdłuż ulicy, na której mieszkaliśmy. Do głowy przyszedł mu pomysł całkiem odlotowy, czyli jazda z czapką na oczach. Efekt? - wjechał na samochód sąsiadki centralnie w środek maski i zrobił tam dziurę! Poza strachem, jaki przeżył Maciek (syn) była to spora kasa za naprawę uszkodzonego auta. Ponieważ nie było ofiar (poza samochodem sąsiadki) to śmiejemy się do dzisiaj. Pozdrawiam cieplutko:))
    autor jolanta50505
  • dodano: 27 kwietnia 2010 14:15
    Wiesz Elżbietko-biegami nazywam to oprzyrządowanie na kierownicy...cha...cha...a to są hamulce i jakiejsi przekładnie....
    autor krychabk
  • dodano: 27 kwietnia 2010 13:38
    Ja jeszcze nie rozpoczęłam sezonu rowerowego. Nauczyłam się jeździć na rowerze w ubiegłym roku. Pozbyłam się auta i przesiadłam na rower. Nie żałuję! Ale o przekładni biegów nic nie wiem i nie wiem, czy taką ma mój rower. Myślałam, że tylko samochody i motocykle maja biegi. Człowiek jednak uczy się całe życie i nigdy nie wiadomo, czego nowego się dowie. Zawsze jednak wiedziałam, że także blogi poszerzają horyzonty.
    autor grycela

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz